Partnerzy

Goblin Racer

Mobilny powrót do pegasusa

Goblin racer nawiązuje do strych gier wyścigowych w których gracz obserwował swój pojazd z góry.

Oldschool w goblinowym wydaniu

Wchodzisz w grę,  przechodzisz do startu iiii… i nagle przypominasz sobie czasy dzieciństwa gdy grałeś na starej konsoli w pikselowe gry. Mnie osobiście na wyobraźnie rzucił się Road Fighter. Co prawda sterowanie palcem po ekranie nie daje tyle samo frajdy co te emocje, które dawał joystick (przy okazji dziwne przekonanie, że poruszanie się to w lewo to w prawo coś da), ale jest równie proste. Właściwie to nawet prostsze. Na pewno zaskoczeniem jest to, że nie tylko ja ścigam autka, ale też one ścigają mnie, albo właściwie wjeżdżają we mnie od tyłu. Na szczęście Goblin – nasz bohater – zdaje się być tym nie przejęty, dzięki czemu można próbować i próbować i pobijać swoje rekordy.

Jak sterować?

Jak najszybciej!
Palcem po ekranie przesuwamy autko, a nasze oczy obserwują wszystko dookoła i z jednej strony szukają paliwa, a z drugiej uważają na kolizje z innymi zawodnikami.
Najlepsze jest to, że można wciąż ulepszać swoje auto, lub kupić zupełnie nowe.

Dźwięk i Grafika

Tutaj chyba wiele nie muszę już dodawać. Grafika – jak już wyżej wspomniałam – jest zrobiona w dobrym starym stylu  (mimo, że nie jest pikselowa). Ale przecież o to właśnie w tym wszystkim chodziło. Oczywiście są elementy bardziej ‘’dzisiejsze’’, ale wszystko ładnie się ze sobą komponuje

Podsumujmy

Goblin Racer jest na pewno fajnym wehikułem czasu, powrotem do dzieciństwa, ale nie niestety to nie jest ten typ gry od której ciężko się oderwać. Właściwie bardzo szybko się nudzi. Wszystko idzie z duchem czasu, gry również. Zmieniły się nasze oczekiwania co do gier mobilnych. Jedynym czynnikiem zachęcającym jest zbieranie kaski na nowe autko.  

Tekst: Ever Press

KOMENTARZE